Wyspiarze

W

– Myślałem, że Wyspiarze nie używają programów, bo bio/logika jest świętokradztwem. Czy jakoś tak.
– Masz na myśli Faryzeuszy. My tak nie myślimy. Używamy na Wyspach programów bio/logicznych, większość ludzi instaluje podstawowe KOLOR-y. Nasza Rada Technologiczna dokonuje jednak znacznie dokładniejszych analiz i odsiewu niż wasz łączliwy rząd.
– My też dokładnie analizujemy – powiedział urażonym tonem Horvil.
Quell pokręcił głową i przez sekundę inżynier myślał, że olbrzym wybuchnie śmiechem.
– Ile programów działa w tej chwili w twoim organizmie, Horvill? – zapytał Wyspiarz.
Horvil zastanowił się nad odpowiedzią, starając się przypomnieć sobie wszystkie programy, które aktywował wedle potrzeby, kod tła stworzony przez L-PROG i Nadkomitet, nieustanny szum aktywności molekularnej wywoływanej przez KOLOR-y. Do tego dochodziły programy, których nazw nie znał, algorytmy zainstalowane przez techników w ulu przez jego narodzinami i działające od tego czasu bez przerwy.
– Nie wiem – powiedział. – Prawdopodobnie tysiące.
– A czy wiesz, kto je wszystkie skonstruował? Skąd wiesz, że mogą działać jednocześnie, nie wywołując awarii?
– Od tego jest rząd. Tym zajmuje się też lista Primo i Rada.
– Rząd. Primo. Rada Obrony i Bezpieczeństwa – Wyspiarz wypluł nazwy instytucji, jakby wymieniał nazwiska odrażających zbrodniarzy. – Ufasz im?
– Nie do końca. Ale nie zamierzam w związku z tym spędzać całych dni na zastanawianiu się, które programy wybrać.
(. . .)
– A ile programów działa w twoim organizmie? – odgryzł się Horvil.
W spojrzeniu Wyspiarza była mieszanina sympatii i rozbawienia.
– Dwanaście. Z czego siedem zapobiega mojej astmie.

David Louis Edelman “Infoszok”, wyd. Fabryka Słów, tłum. Michał Kubiak

Kiedy wiele lat temu przeczytałem powyższy dialog coś przeskoczyło w mojej głowie. Coś co spowodowało, że Quell, potężnie zbudowany programista z Wysp pozostał w mej pamięci na zawsze, dając o sobie znać w chwilach kiedy obserwowałem zmieniającą się wokół mnie cyfrową rzeczywistość albo kiedy decydowałem się stać się jej częścią.

Za każdym razem kiedy postanawiałem dołączyć do grona użytkowników Facebooka, kolejnych usług Google, Apple czy instalowałem kolejną aplikację, miałem wrażenie, że ten blond olbrzym stoi za moimi plecami, stuka mnie w ramię a jego twarz wyraża nieme pytanie “czy jesteś tego pewien?”

Od momentu polskiego wydania książki w 2012 roku do momentu kiedy piszę te słowa, świat ani na chwilę nie zwolnił. Odnoszę czasem wrażenie, że mamy aplikację na wszystko. Instalujemy kolejne i kolejne, często odruchowo, nie zastanawiając się czy faktycznie je potrzebujemy. W wielu przypadkach interesuje nas tylko czy jest darmowa, zapominając o zasadzie mówiącej, że jeśli coś jest za darmo to najprawdopodobniej to Ty jesteś produktem.

Jako ludzie spędzamy niekończące się godziny wpatrzeni w ekrany smartfonów, klikając, skrolując, lajkując, komentując. Jesteśmy online przez całą dobę, a smartfony towarzyszą nam zawsze i wszędzie. W domu, w drodze do pracy, w pracy, w toalecie, kiedy spotykamy się ze znajomymi, śpimy, kochamy się.

Sięgamy po smartfona gdy chcemy coś kupić, czegoś się dowiedzieć, poczytać. Gdy nam się nudzi, gdy czekamy na autobus, gdy jedziemy autobusem, siedzimy w poczekalni u lekarza. Sięgamy po niego nawet wtedy kiedy, o zgrozo, rozmawiamy z inną osobą, spędzamy czas z ukochanymi, dziećmi, bliskimi i przyjaciółmi.

Patrząc na to wszystko czasem mam wrażenie, że coś poszło nie tak. To my powinniśmy mieć technologię na nasze usługi a tymczasem to ona zdaje się posiadać nas. Niczym psy Pawłowa reagujemy na każdy dźwięk powiadomienia z niezliczonych aplikacji. Rzucamy to co robiliśmy i sprawdzamy co tam się nowego pojawiło na ekranie. Dla wielu z nas smartfon jest ostatnią rzeczą, którą widzimy przed pójściem spać i pierwszą rzeczą, którą widzimy po przebudzeniu.

Nie neguję informatyzacji, nie jestem neoluddystą. Bez wątpienia jest potrzebna i jej świadome wykorzystanie prowadzi do poprawy naszego bytu. Dlatego tak podoba mi się podejście Wyspiarzy. Nie odrzucają technologii, ale też nie rzucają się bezmyślnie na wszystkie nowości. Starannie analizują jakie konsekwencje dla ich życia niesie każdy nowy program. Czy faktycznie wnosi coś wartościowego? Jak działa? Czy jest bezpieczny? Jaką cenę (nie tylko nominalną) trzeba zapłacić za jego użytkowanie? Jakie konsekwencje psychologiczno-społeczne trzeba będzie ponieść?

Ta strona jest miejscem gdzie prowadzę zapiski z mojej przygody z “wyspiarstwem”. Piszę ją głownie dla siebie bo pisanie jest dla mnie sposobem na porządkowanie myśli, ułatwia mi zrozumienie nowych rzeczy i ich uczenie się. Wyłączyłem możliwość komentowania, nie prowadzę listy mailingowej, nie podpiąłem do tej strony żadnych narzędzi analitycznych. Jeśli moje teksty zainspirują Cię do czegoś, spowodują jakąś pozytywną zmianę i postanowisz dołączyć do Wyspiarzy – będzie mi bardzo miło.

Jeśli z jakiegoś powodu masz ochotę się ze mną skontaktować to napisz maila na:
qwe @ wyspiarze.org